- News
- 0 polubień
- 783 odwiedzin
- 0 komentarzy
- wibrator, satisfyer, Satisfyer bullet, Satisfyer wibratory, recenzja, recenzja wibratorów
Hejo, hejo!
Przed wami seria Ultra Power Bullet, czyli kolekcja mini wibratorków od Satisfyer! Postaram się odpowiedzieć na pytania czy warto je kupić i który model może sprawdzić się najlepiej w waszym przypadku.
Jak zawsze zachęcam do obserwowania Bezpruderyjnie.pl na Instagramie, gdzie dzielę się z wami informacjami o nowościach, oraz poruszam tematy związane z szeroko rozumianą erotyką.
Małe wibratorki od Satisfyer to ukłon w stronę osób, które pragną mieć małą ale jednocześnie mocną zabawkę. Łatwo je ukryć przed wzrokiem ciekawskich, schować do kieszeni lub też pobawić się w trakcie zbliżenia.
Ze względu na swoje rozmiary oczywiście nie sprawdzą się do akcji typu głęboka penetracja ale niektóre z nich można z powodzeniem włożyć w różne fajne otwory i mieć z tego sporo funu.
Kolekcja obejmuje 8 modeli, aczkolwiek niektóre są do siebie bardzo podobne. Wszystkie za to są wodoszczelne, mają mocne silniki i wbudowany akumulator oraz nie są elastyczne. Obsługujemy je jednym przyciskiem, a wybierać możemy spośród 12 trybów wibracji (w tym pierwszych pięć to tak naprawdę tryb ciągły ale o różnym natężeniu intensywności).
Okej, przejdźmy teraz do omawiania poszczególnych modeli.
Satisfyer Bullet 1 i Satisfyer Bullet 2
Te oznaczone numerem jeden i dwa są niemal identyczne. Dwójka ma po prostu ściętą końcówkę co w przypadku większego gadżetu byłoby zaletą (zwiększa nam się powierzchnia stymulacji) ale przy tych wymiarach i takim kącie ścięcia – moim zdaniem - nie odczujemy żadnej różnicy.
W tych modelach główka ma największą średnicę, tak więc jeżeli zależy wam na czymś małym, ale nie mikroskopijnym to mogę wam polecić któryś z tych dwóch produktów. Nie rozumiem jedynie zamysłu projektanta odnośnie uchwytu, (końcówki?). Jest on plastikowy, a przez to bardziej śliski niż silikon więc jeżeli chcecie używać gadżetu trzymając za ten mały pypek to od razu mówię, że będzie trudno.
Satisfyer Bullet 3 i Satisfyer Bullet 4
Bullet 3 i 4 różnią się nieznacznie rozmiarem i materiałami z jakich są wykonane. W przypadku trójki jest to połączenie silikonu i plastiku, natomiast czwórka pokryta jest silikonem w całości.
Jak wrażenia?
Trójka jest najmniejszym gadżetem z całej serii. Można ją bez problemu ukryć nawet w małej dłoni i właśnie przez te niewielkie wymiary wibruje prawie na całej powierzchni.
Czwórka jest nieco większa przez co łatwiej ją chwycić, ma również większą powierzchnię stymulacji ale wydaje się być minimalnie słabsza od swojej siostry. Jeżeli nie przepadacie za klasyką i potrzebujecie naprawdę małych gadżetów to warto pomyśleć nad tymi dwoma modelami.
Satisfyer Bullet 5
A jeżeli mówimy o klasyce to piątka zdecydowanie najbardziej przypomina kultowe bullety. Nie ma w tym kształcie niczego odkrywczego. Ot, stary dobry design, który przypadnie do gustu tradycjonalistom.
Nie trzeba się zastanawiać w jaki sposób go użyć ponieważ tutaj również wibracje przenoszą się na całe urządzenie. Powinien sprawdzić się w szczególności podczas zbliżenia kiedy jesteście ciałami bardzo blisko siebie i chcecie aby pomiędzy wami znalazło się małe, obłe wibrujące cudeńko.
Satisfyer Bullet 6
Szóstka z kolei wyróżnia się smukłym kształtem i z powodzeniem może służyć do płytkiej penetracji. Jej średnica sprawia, że powinna sprawdzić się również w tylnej dziurce, a czubeczkiem możecie stymulować łechtaczkę.
Ze względu na swoją długość nie polecam jej do owej stymulacji w momencie kiedy kochacie się w naprawdę bliskim zwarciu. Może mocno przeszkadzać.
Satisfyer Bullet 7
Siódemka wykonana została w całości z silikonu i również można ją wkładać w otworki. Kształt nie jest tak do końca oczywisty ale dość długa ścięta końcówka fajnie wibruje i w zależności od potrzeb można jej używać na płasko lub stymulować łechtaczkę samym czubeczkiem.
Satisfyer Bullet 8
I czas na ósemkę. Jako jedyna z zestawienia umożliwia połączenie się z aplikacją Satisfyer Connect, dzięki której możecie połączyć się ze sobą zdalnie lub tworzyć własne wzory wibracji.
W tym przypadku silnik umieszczony jest w silikonowej części, tak więc jeżeli liczycie na intensywne doznania penetracją za pomocą plastikowego elementu to muszę was rozczarować. Wibracje będą prawie niewyczuwalne. Cała moc skupia się w diamenciku i tutaj również możemy pieścić łechtaczkę płaską częścią lub wybrać bardziej punktową stymulację i skupić się na samej końcówce.
Ok, czas na podsumowanie! Czy z czystym sumieniem mogę wam polecić tę serię?
Zdecydowanie tak.
Jeżeli oczekujecie od zabawki dyskrecji, kompaktowych wymiarów, a przy tym dużej mocy to warto zastanowić się nad jedną z nich. Niektórych rozwiązań niestety nie jestem w stanie do końca zrozumieć ale moc tych gadżetów zamknięta w naprawdę niewielkich powłoczkach w zupełności to rekompensuje. Dodatkowo otrzymujemy gadżet wodoszczelny i z wbudowanym akumulatorem co znacznie powiększa ich możliwości, jak i samą użyteczność.
To jeszcze nie koniec! Czas na mały bonus w postaci bo skoro obracamy się w temacie niewielkich wibratorów to pomyślałam, że warto wspomnieć o Mini Lovely Honey, który jest gadżetem pochodzącym ze starszej kolekcji ale moim zdaniem – nie ustępującym w niczym akcesoriom z nowszej serii.
Honey w całości pokryty silikonem, a w zestawie znajdziemy również końcówkę, której w razie potrzeby możemy użyć aby zmienić sposób odczuwania wibracji. Silnik jest mocny i generuje głębokie wibracje. Moim zdaniem jest to typowy wibrator do torebki, który sprawdzi się w niemal każdej nagłej sytuacji. Można używać go do stymulacji łechtaczki lub płytkiej penetracji, a do wyboru mamy 15 rodzajów wibracji.
Komu polecam?
Wszystkim, którzy nie chcą zdecydować się na zabawkę o naprawdę mini rozmiarach ale i nie potrzebują gadżetów o klasycznych wymiarach. Honey jest takim wypośrodkowaniem. Powinien się sprawdzić również w sytuacji, gdy chcemy kupić swoją pierwszą wibrującą zabawkę.
Komentarz (0)